Światowe Dni Młodzieży – spotkania młodych katolików, odbywające się co dwa-trzy lub cztery lata zapoczątkowane z inicjatywy Jana Pawła II w 1986 roku.
Światowe Dni Młodzieży w Panamie Msza Święta pod przewodnictwem Ojca Świętego z poświęceniem ołtarza Bazyliki Katedralnej w Santa Maria la Antigua ŚDM w Panamie: tłumy radosnej młodzież na ulicach Panama City
Przegląd wydarzeń na krakowskich Błoniach w czwartek podczas Światowych Dni Młodzieży 2016.0:00 - pochód ulicami Krakowa na Błonia1:30 - oczekiwanie na papie
Podano daty Światowych Dni Młodzieży w Lizbonie. Od 1 do 6 sierpnia 2023 r. odbędą się w Lizbonie 37. Światowe Dni Młodzieży – poinformował o północy z niedzieli na poniedziałek Komitet Organizacyjny tego spotkania. Tematem spotkania będą słowa zaczerpnięte z Ewangelii wg św. Łukasza „Maryja wstała i poszła z
Abba Ojcze! Abba Ojcze! Abba Ojcze! Abba Ojcze! C F G C 4. Wszyscy jesteśmy braćmi C F G Jesteśmy jedną rodziną. C E a F Tej prawdy nic już nie zaćmi C F G I teraz jest jej godzina. C F C G C F C G C E a F C G C Abba Ojcze! Abba Ojcze! Abba Ojcze! Abba Ojcze!
Światowe Dni Młodzieży – ogólnoświatowy zjazd młodzieży katolickiej, który odbył się w dniach 16 – 21 sierpnia 2005 r. w Kolonii w Niemczech. Informację o organizacji tego wydarzenia podał papież Jan Paweł II podczas mszy kończącej 17. Światowe Dni Młodzieży w Toronto. Mottem Dni Młodzieży był biblijny cytat
Zwycięzcą w tej kategorii jest nie moralitet, nie dzieło sztuki, nie dzieło teatralne ani spektakl teatralny, nie żadna trudna książka, ale odwołanie się do masowej radości związanej z przeżywaniem Jana Pawła II – mówił prezes TVP Jacek Kurski. Pielgrzymi pod Jasną Górą, którzy
Światowe Dni Młodzieży: doświadczyć młodego Kościoła. Wszyscy, nieważne, z jakiego kraju pochodzimy, stanowimy jeden Kościół i modlimy się do tego samego Chrystusa, który nas jednoczy - zauważa ks. Grzegorz Lisiecki, wikariusz w parafii w Wilczyskach, który wraz z młodzieżą wybiera się na Światowe Dni Młodzieży.
Pieśń Abba – Ojcze to hymn VI Światowego Dnia Młodzieży, który miał miejsce w 1991 roku w Częstochowie. Do dziś jest to jedna z popularniejszych pieśni religijnych, najczęściej śpiewana w okresie zwykłym. Słowa pieśni zwracają uwagę na to, że Chrystus pouczył wiernych, że sam Bóg jest naszym ojcem i zachęcają do
Przewodniczący Episkopatu Hiszpanii kardynał Juan Jose Omella przekazał, że rozmawiał z 16-letnią Hiszpanką z Madrytu o imieniu Jimena, która twierdzi, że w trakcie Światowych Dni
eZtwm. Pierwsze wykonanie hymnu ŚDM Częstochowa 1991 “Abba, Ojcze” przed papieżem Janem Pawłem II – 14 sierpnia 1991 roku, czuwanie młodzieży z Ojcem Świętym na Jasnej Górze, wigilia uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Tekst hymnu: Ty wyzwoliłeś nas Panie Z kajdan i samych siebie A Chrystus stając się bratem Nauczył nas wołać do Ciebie: Abba Ojcze! Abba Ojcze! Abba Ojcze! Abba Ojcze! Bo Kościół jak drzewo życia W wieczności zapuszcza korzenie Przenika naszą codzienność I pokazuje nam Ciebie Abba Ojcze! Bóg hojnym dawcą jest życia On wyswobodził nas z śmierci I przygarniając do siebie Uczynił swoimi dziećmi. Abba Ojcze! Wszyscy jesteśmy braćmi Jesteśmy jedną rodziną. Tej prawdy nic już nie zaćmi I teraz jest jej godzina. Abba Ojcze! (słowa o. Jan Góra OP; muzyka Jacek Sykulski) Wszystkie wypowiedzi św. Jana Pawła II podczas pielgrzymki do Polski w sierpniu 1991 roku —> Światowe Dni Młodzieży, Jasna Góra, Źródło wideo —> Ewa Uryga: “Abba Ojcze” Ewa Uryga ŚDM 1991 Przeczytaj też —> Znasz pieśń „Abba Ojcze”? Dowiedz się, jak ojciec Góra ją wymyślił
Tekst napisał w pociągu. Pojechał do Rzymu przekonać samego papieża. Z Przemysławem Häuserem rozmawia Katarzyna Kolska Znałem go z każdej strony – tej bardzo pięknej i tej kontrowersyjnej. Bo on nie miał złej strony. Czasami wszyscy się śmiali: Jan Góra – pseudonim „Ja i papież”. Ale to było fajne. Ten ich związek to było coś więcej niż przyjaźń, ponieważ papież doskonale wiedział, kim dla młodzieży jest Jan Góra. On był kontynuatorem takiego duszpasterstwa, jakie prowadził Karol Wojtyła. To oczywiście były inne czasy i inne możliwości. I do tego ta ich wrażliwość artystyczna. Obaj byli wrażliwi na piękno, zwłaszcza na piękno słowa. To taki ból… Jaka była pierwsza myśl, gdy dowiedział się pan o śmierci ojca Jana Góry? – Pomyślałem, że już nigdy nie usłyszę takiego kazania. To nie były kazania ani homilie. Może to zabrzmi górnolotnie, ale dla mnie to były podróże. Jako młody chłopak chodziłem do poznańskich dominikanów na siedemnastki, msze dla młodzieży szkół średnich, i wtedy go poznałem. To było niesamowite – zawsze towarzyszył mi taki dreszcz emocji: Czym dzisiaj ojciec Jan nas zaskoczy? I to pana porwało? – Różnica między kaznodziejstwem Jana Góry a kaznodziejstwem innych była jak różnica między ferrari a volkswagenem. Volkswagen jest dobrym samochodem, ale nie porwie pani nigdzie poza szarość dnia codziennego. Ferrari porywa na wyżyny. To samo było z ojcem Górą. Nikt nie mówił o sprawach trudnych z taką lekkością, a jednocześnie tak pięknie i tak prawdziwie. Więcej o dodatku specjalnym Miesięcznika W Drodze Udało wam się razem wypromować wielki przebój. – Żadna w tym moja zasługa. Ale to rzeczywiście niesamowita historia. Nim powiem o przeboju, muszę zrobić małe wprowadzenie, czyli powiedzieć kilka słów o sobie: Pod koniec lat osiemdziesiątych, po ukończeniu studiów, mieszkałem jakiś czas za granicą. Po powrocie do Polski otworzyłem swój pierwszy biznes – nagrywałem kursy języków obcych na kasetach magnetofonowych. Ci, którzy mieli maszyny do kopiowania kaset, robili przede wszystkim piracką muzykę. A kasety sprzedawali na łóżkach polowych na bazarach, bo w taki właśnie sposób odbywał się wówczas handel w Polsce. Ja chciałem być ambitny, więc zająłem się kursami języków obcych. Ojciec Jan w tym czasie został zaproszony do komitetu organizacyjnego VI Światowych Dni Młodzieży i myślał o nagraniu pieśni specjalnie na to spotkanie. Kiedy dowiedział się, że nagrywam kasety, poprosił mnie o pomoc, a ja chętnie się w to zaangażowałem. Nagranie odbyło się w Auli Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Jakie utwory wybraliście? – Jedną część tej kasety zrealizował chór Stefana Stuligrosza, drugą – schola dominikańska. Wśród pieśni wykonanych przez scholę znalazł się utwór „Abba Ojcze”, do którego muzykę skomponował Jacek Sykulski, dzisiaj wybitny dyrygent, a słowa napisał ojciec Jan Góra. Podobno pisał je w pociągu, jadąc z Częstochowy do Poznania albo z Poznania do Częstochowy. Nikt nie przypuszczał wtedy, że ta pieśń stanie się takim przebojem. Czuliśmy, że ten utwór jest porywający, że niesie. Ale że aż tak…? Przebicie się z tą muzyką na wały w Częstochowie nie było takie łatwe. – Oj nie, i ojciec Jan bardzo z tego powodu cierpiał. Po stronie organizatorów VI Światowych Dni Młodzieży, czyli de facto po stronie archidiecezji częstochowskiej, nad oprawą muzyczną czuwał ksiądz profesor, który wymyślił sobie, że całą warstwę muzyczną wypełni chórami i częstochowską orkiestrą symfoniczną, która wszystko uświetni i to będzie takie pompatyczne i wzniosłe. Ojciec Jan rwał włosy z głowy: jego niesamowity zmysł estetyczny plus doświadczenie duszpasterskie podpowiadały mu, że nie tędy droga. Któregoś razu, gdy wracaliśmy razem z Częstochowy po jakimś kolejnym spotkaniu organizacyjnym, coś mnie olśniło i powiedziałem: Proszę ojca, a może byśmy się poradzili papieża? Ojciec Jan natychmiast to podchwycił i powiedział: Masz rację, jedźmy do niego! To była wiosna, 1991 rok. Kilka dni później jechaliśmy do Rzymu. Mieliśmy przygotowane kasety magnetofonowe. Pojechaliście we dwóch? – Towarzyszyła nam moja żona i ojciec Tomasz Alexiewicz. To była moja pierwsza podróż do Rzymu, o której marzyłem przez długie lata, czytając wszystkie dostępne książki i przewodniki. I najpiękniejszy Rzym, jaki kiedykolwiek widziałem. Pokazał mi go ojciec Jan. Nauczył mnie rzymian i kuchni rzymskiej. Do końca życia nie zapomnę, jak nad ranem zjeżdżaliśmy z autostrady, a przed nami wyłaniała się już zabudowa miasta. W samochodzie była zupełna cisza. Ojciec Jan siedział obok mnie i nagle powiedział: Przed nami Wieczne Miasto. Wiedziałem, że to jest moment szczególny. Za każdym razem, gdy wracałem do Rzymu, przypominałem sobie te słowa. Trzeba być naprawdę natchnionym poetą, żeby powiedzieć o świcie jedno zdanie, które człowiekowi zostaje w pamięci do końca życia: Przed nami Wieczne Miasto. W sumie żadne odkrycie. – Żadne. Ale jak to wtedy zabrzmiało! Było w tym coś majestatycznego. Po kilku dniach przyszła wiadomość, że następnego dnia o 7 rano mamy być przy Spiżowej Bramie. Emocje sięgały zenitu, tej nocy nie spałem chyba ani przez chwilę. Ojciec Jan powiedział: Wiesz co, to bierzemy ze sobą te kasety i damy je papieżowi. Dużo tych kaset zabraliście? – Pięćdziesiąt sztuk. Były ułożone w plastikowym pojemniku przewiązanym wstążką. Przyszliśmy pod Spiżową Bramę. Było jeszcze ciemno, mimo że to przełom kwietnia i maja. Szliśmy Schodami Królewskimi, potem przez Dziedziniec Belwederski do pałacu papieskiego. Papież był już w kaplicy i klęczał. Wyglądał jak skała. Dosłownie jak skała. To było moje pierwsze skojarzenie. Oczywiście niewiele pamiętam z tego, co się wtedy wydarzyło, bo emocje były potężne. Pamiętam tylko, że moją uwagę zwrócił dyskretnie poruszający się fotograf papieski Arturo Mari. Pomyślałem sobie: Boże, gdybym mógł z tym człowiekiem zamienić parę słów – ile on by nam o papieżu opowiedział. Musiało minąć kilka lat, żebym go poznał, a potem nasza znajomość przerodziła się w dozgonną przyjaźń. Spotkanie papieża w towarzystwie ojców Jana Góry i Tomasza Alexiewicza to coś niezwykłego. Ojciec Święty dał nam różańce, a Jan Góra mówi: Ale oni mają trójkę dzieci. Papież na to: Aaa, to przepraszam. I wręczył nam jeszcze trzy. Ojciec Jan opowiadał papieżowi o przygotowaniach do Światowych Dni Młodzieży, o muzyce, którą nagrała młodzież z Poznania i o kasecie, którą przywieźliśmy. Ile pan wyprodukował tych kaset? – Kilka tysięcy. A do tamtej chwili sprzedaliśmy tylko pięć sztuk. Hmm…. To mało udany biznes. – Stojąc przy papieżu, wiedziałem, że to jest nagroda i że to najlepszy biznes, jaki zrobiłem. Papież podszedł do mnie i zaczął zadawać trudne pytania. Położył mi rękę na ramieniu i mówi: A drogie są te kasety? Ja mówię: Najtańsze w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Chciałem podkreślić, że sprzedajemy je za bezcen, bo chodziło nam o to, żeby po prostu trafiły do ludzi. Ale nikt nie wiedział, że na tych kasetach jest utwór, który w przyszłości będzie przebojem – ani my, ani papież. No i kolejne pytanie od papieża: A zarabiasz ty coś chociaż na tym? Ja myślę wtedy: Co powiedzieć, żeby nie skłamać? No więc powiedziałem tak: Staram się nie dokładać, Ojcze Święty. Każde słowo było przemyślane. Staram się nie dokładać – co nie znaczy, że nie dokładam. Wtedy papież tak westchnął i powiedział: To dobrze, bo nie chciałbym, żebyś przeze mnie musiał dokładać do interesu. Następnego dnia spotkaliśmy się w Rzymie z ojcem Janem, ojcem Tomkiem i Wandą Półtawską, która przyniosła dla ojca Jana osobisty list od Ojca Świętego. Papież napisał, że modli się za wszystkie sprawy, które ojciec Jan mu powierzył, że jest spokojny o dobry finał tych zabiegów i pozdrawia wszystkich, którzy byli na tej audiencji. Po tym spotkaniu w Watykanie nastąpił jakiś przełom? – Najwyraźniej poszedł jakiś sygnał do Częstochowy, by znalazło się tam miejsce dla młodzieży dominikańskiej. W końcu nadeszły VI Światowe Dni Młodzieży… – Ojciec Jan powiedział mi tak: Nie chciałbym, żebyś został z tymi kasetami. Zapakuj je, weź jakiś samochód i załatwimy z księdzem Marianem Dudą – który był szefem komitetu organizacyjnego – żeby wystawić to przy wałach, gdzie będzie młodzież, może ktoś kupi. Wziąłem ekipę od siebie z firmy, pojechali samochodem marki Nysa, wystawili te kasety i… nic. Młodzież przechodziła w jedną stronę, w drugą, pies z kulawą nogą tego nie kupił. Aż wreszcie przyjeżdża papież i w trakcie nabożeństwa młodzież dominikańska, która siedziała po prawej ręce Ojca Świętego, zaczęła spontanicznie śpiewać „Abba Ojcze”. Ja też tam byłem i śpiewałem razem z nimi. Było już ciemno i jak się ludzie chwycili za ręce na tych błoniach pod Jasną Górą, to wszystkich przeszedł dreszcz. Już wiedzieliśmy, że to jest hicior, że to będzie nieoficjalny hymn Światowych Dni Młodzieży. Tego wieczoru „Abba Ojcze” było śpiewane jeszcze pięć albo sześć razy w sposób bardzo spontaniczny. Nawet orkiestra filharmonii częstochowskiej dołączyła się do grania. A pana ludzie w nysce…? – Złapali wiatr w żagle! Mieli ze sobą mały magnetofon kasetowy i puszczali cały czas to „Abba Ojcze”. W ciągu jednego wieczora sprzedali wszystkie kasety. Wydawać by się mogło, że to będzie interes życia, ale następnego dnia okazało się, że te kasety były już na wszystkich łóżkach polowych, ponieważ w nocy piraci, którzy prawdopodobnie kupili od nas jedną kasetę, skopiowali ją w beznadziejnej jakości i sprzedawali. Ale ta kradzież nie była tak brzemienna w skutki jak nielegalne wykorzystanie tego utworu dwa lata później podczas kampanii wyborczej w spocie jednej z partii. Pewnie ani ojciec Jan, ani Jacek Sykulski nie mieli świadomości, że piszą taki hicior. – Na pewno nie mieli. A przecież to jest jedna z trzech polskich pieśni religijnych – obok „Czarnej Madonny” i „Barki” – śpiewanych na całym świecie. Ta pieśń towarzyszyła ojcu Janowi aż do końca, także w chwili, gdy trumnę z jego ciałem wynoszono z kościoła. Wszyscy płakali. – Trudno nie płakać. Cieszę się, że został pochowany na Lednicy. Myślę, że jest tam szczęśliwy. Rozmowa ukazała się w dodatku specjalnym miesięcznika „W drodze” 2/2016. Tytuł i lead od redakcji 5 lutego 2016, 11:41 Dominikański miesięcznik poświęcony życiu chrześcijańskiemu
Pierwsze wykonanie hymnu ŚDM Częstochowa 1991 „Abba, Ojcze” przed papieżem Janem Pawłem II – 14 sierpnia 1991 roku, czuwanie młodzieży z Ojcem Świętym na Jasnej Górze, wigilia uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Tekst hymnu: Ty wyzwoliłeś nas Panie Z kajdan i samych siebie A Chrystus stając się bratem Nauczył nas wołać do Ciebie: Abba Ojcze! Abba Ojcze! Abba Ojcze! Abba Ojcze! Bo Kościół jak drzewo życia W wieczności zapuszcza korzenie Przenika naszą codzienność I pokazuje nam Ciebie Abba Ojcze! Bóg hojnym dawcą jest życia On wyswobodził nas z śmierci I przygarniając do siebie Uczynił swoimi dziećmi. Abba Ojcze! Wszyscy jesteśmy braćmi Jesteśmy jedną rodziną. Tej prawdy nic już nie zaćmi I teraz jest jej godzina. Abba Ojcze! (słowa o. Jan Góra OP; muzyka Jacek Sykulski) Wszystkie wypowiedzi św. Jana Pawła II podczas pielgrzymki do Polski w sierpniu 1991 roku —> Światowe Dni Młodzieży, Jasna Góra, Źródło wideo —> Ewa Uryga: „Abba Ojcze” Ewa Uryga ŚDM 1991 Przeczytaj też —> Znasz pieśń „Abba Ojcze”? Dowiedz się, jak ojciec Góra ją wymyślił Wesprzyj Sanktuarium bł. ks. Jerzego Popiełuszki: